poniedziałek, 18 listopada 2013

Jak liczy agencja reklamowa z Łodzi?

Pewnego sobotniego popołudnia dzwoni do mnie właściciel agencji marketingowej z Łodzi z propozycją PROFESJONALNEGO przeredagowania katalogu prezentującego możliwości produktu informatyczno-medycznego. Brzmi ciekawie. Co prawda rozmówca wydaje się nieco "nieogarnięty", a do tego sam przyznaje, że niespecjalnie zna się na słownictwie "copywriterskim", co w przypadku właściciela agencji reklamowej wydaje mi się dość dziwne. No, ale niech będzie - zlecenie to zlecenie. Zrobić można.

Otrzymuję od niego (mailem) katalog w formacie PDF. Przyznam - zdziwiłem się, bo ów katalog wyglądał dość... no, może nie będę używał mocnych słów, po prostu napiszę: "wyglądał baaardzo amatorsko". Tekst był napisany sztywno, nieciekawie, roił się od błędów, estetyka katalogu nawet nie próbowała udawać, że jest nowoczesna, czy że w ogóle ma coś wspólnego z wyrazem "estetyka". No, ale w tym moja rola, aby wyprowadzić to na odpowiednie tory!

Właściciel "profesjonalnej" agencji reklamowej poprosił jednak w pierwszej kolejności o wycenę.

Myślę sobie, iż na dobry początek wezmę mniej, aby zachęcić agencję do dalszej współpracy - stąd też usługę wyceniłem na 550 zł. Przy czym jednocześnie podałem w mailu informację, iż inni copywriterzy wzięliby za to przynajmniej 800 zł (co zresztą podparłem faktami - linkiem z cennikami). W odpowiedzi otrzymuję maila od oburzonego właściciela, który twierdzi, że znacznie bardziej opłaca mu się zamówić u mnie nowy tekst, niż zlecić przeredagowanie obecnego katalogu, bo wyniosłoby go to tylko 250 zł, a nie 550 zł.

Myślę, skąd on to wziął - owe 250 zł? Przecież nic mu nigdzie takiego nie pisałem!!!

Wiecie skąd wziął? Odjął od 800 zł (cennik innego copywritera) moje 550 zł i mu wyszło 250 zł.

Że co?

Od dziś idąc do salonu samochodowego powiem, że nie chcę używanego samochodu, jaki mają w ofercie, lecz nowy, bo nowy powinien kosztować zaledwie 10.000 zł. Skąd taka cena? No jak to skąd: cena innego używanego auta 35.000 zł minus cena waszego używanego auta 25.000 zł daje w efekcie 10.000 zł... czyli cenę nowego auta z waszego salonu. Logiczne?

Na koniec jeszcze powiem, że Pan Właściciel mocno się oburzył, gdy podesłałem mu cenniki KILKUNASTU różnych copywriterów, żeby rzucił sobie okiem, że to nie są ceny z kosmosu. I że jeśli chce, aby tę pracę wykonał mu gimnazjalista za 15 zł to proszę bardzo, ale wówczas proszę nie oczekiwać profesjonalizmu i dobrych efektów.

W odpowiedzi otrzymałem: "agencje reklamowe nie płacą tyle copywriterom".

To pozostaje mi tylko podsumować: "chyba pańska agencja".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz